Mocak_mobile_icon
Aplikacja mobilna
Zaplanuj wizytę w muzeum, sprawdź aktualne wydarzenia oraz zwiedzaj wystawy z mobilnym przewodnikiem.
Pobierz Zamknij
Languages

Utopie są wśród nas - komentarz Anny Taszyckiej do eseju wizualnego Laury Paweli.

„Jezus na billboardzie i tablicy rejestracyjnej, diabeł na masce i na fasadzie budynku, śmierć w samochodowym odtwarzaczu i dobra nowina w górskich osadach budowanych wokół kolejnego wcielenia jezusowego. Znaki i symbole. Zwariować można”[1].

Tak pisała Laura Pawela na swoim blogu „lars among utopias” prowadzonym od lipca do grudnia 2011 roku podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych. Artystka, przygotowując się do czteromiesięcznej rezydencji w tym kraju, o czym również donosi na swoim blogu, przyswoiła sobie przed wyjazdem pozycję ważną niczym przewodnik (być może nieco już przeterminowany) dla każdego przyzwoitego europejskiego intelektualisty (intelektualistki), czyli Amerykę Jeana Baudrillarda[2]. Książka ta – świadomie lub nie – wytycza trasę pomiędzy znakami, symbolami czy przedmiotami, jakie artystka napotyka na swojej drodze, utrwalając je na zdjęciach oraz umieszczając następnie na blogu i tym samym tworząc pewnego rodzaju fotodziennik z amerykańskiej podróży.

Sacrum i profanum, samotność, utopia i realność, Stany Zjednoczone i stany mityczne, pusta plaża, fasada czy też może raczej fasadowość, duchy przeszłości, Baudrillard jako swoista narracja, This is not America, miłość i śmierć – wszystko to znajduje odbicie w zdjęciach Paweli, na których rozciąga się przed naszymi oczami Ameryka, którą znamy bardziej z kina klasy B niż z hollywoodzkich superprodukcji. To raczej Cassavetes niż Spielberg. Co się dzieje, gdy „[…] widzialna maszyneria ikon zastępuje jasną i zrozumiałą ideę Boga?”[3]. Pawelę zdaje się dręczyć to pytanie, przypisane przez Baudrillarda nam, współczesnym ikonoklastom. Artystka zwraca naszą uwagę na prosty fakt – że wizerunki Boga często zastępowane są w Stanach Zjednoczonych sentencjami na jego temat, a te z kolei – sfotografowane – ponownie zamieniają się w obraz. Po raz kolejny, po trzydziestu latach, powraca Baudrillardowska wątpliwość: być może „[…] w gruncie rzeczy nigdy żadnego Boga nie było, istniało tylko simulacrum, sam Bóg zaś zawsze był tylko własnym wizerunkiem […]”[4]. Być może.

Pomimo że postmodernizm jest już passé, Pawela wyruszyła do Ameryki; w pełni świadoma tego, że stoi na straconej pozycji. Artystka szuka bowiem utopii, a więc czegoś w gruncie rzeczy niemożliwego do odnalezienia. Mam nieodparte wrażenie, że amerykańska podróż zawiodła Pawelę w rejony, których duchowy krajobraz odnaleźć można w klasycznej amerykańskiej dziewiętnastowiecznej narracji Henry’ego Davida Thoreau Walden, czyli życie w lesie. Od postmodernizmu do transcendentalizmu, czyli tam i z powrotem. Jak napisała artystka w liście u kresu swojej podróży:

„Dzielimy się na tych, którzy, zachłyśnięci miastem, nie dostrzegają przyjemności życia,błądząc wciąż pomiędzy frustracją a obłędem. Oraz na tych, którzy zmęczeni tłumem, wieczną niebyłą kolacją, na którą znowu ich nie zaproszono, zamkniętymi dla twoich obiektów drzwiami galerii i brakiem porozumienia z otoczeniem, miasto opuścili”.

 

Anna Taszycka – filmoznawczyni, doktor nauk humanistycznych, publicystka. Zajmuje się sztuką współczesną, edukacją audiowizualną i badaniami nad kulturową różnicą płci. Związana z fundacją Kultura dla Tolerancji.  Publikuje między innymi w „Kwartalniku Filmowym”, „Kulturze Popularnej”, „Ha!arcie”, jej teksty znalazły  się również w publikacjach: Ciało i seksualność w kinie polskim, Reżyserki kina. Tradycja i współczesność, Gender.


[1] Tenże, Precesja symulakrów, tłum. T. Komendant,w: Postmodernizm. Antologia przekładów, red. R. Nycz, Kraków 1996, s. 179.

[2] Zob. J. Baudrillard, Ameryka, przeł. R. Lis, Sic!, Warszawa 2011. Wydanie pierwsze: 1986.

[3] Tenże, Precesja symulakrów, tłum. T. Komendant, w: Postmodernizm. Antologia przekładów, red. R. Nycz, Kraków 1996, s. 179.

[4] Tamże.