Mocak_mobile_icon
Aplikacja mobilna
Zaplanuj wizytę w muzeum, sprawdź aktualne wydarzenia oraz zwiedzaj wystawy z mobilnym przewodnikiem.
Pobierz Zamknij
Languages

Zbrodnia polityczna Dobromiła Gołębiak

Jest święto. A ja w proteście chcę umrzeć z upokorzenia. Chcę, aby znaleźli mnie martwego, ze sterczącym penisem, ze spuszczonymi spodniami poplamionymi białą spermą, pośród zboża zabarwionego krwistoczerwoną posoką. I jestem przekonany, że moje ostatnie przedstawienie – którego będę jedynym aktorem i jedynym widzem, w rzece, nad którą nikt nie przychodzi – nabierze znaczenia.

Pier Paolo Pasolini, Bestia stylu

 

Pier Paolo Pasolini został zamordowany w nocy 2 listopada 1975 roku na plaży w Ostii. Miał wówczas 53 lata. Do morderstwa przyznał się siedemnastoletni Giuseppe Pelosi trudniący się prostytucją. Został zatrzymany przez karabinierów kilka godzin po zabójstwie, gdy prowadził samochód Pasoliniego. Zatrzymano go z powodu przekroczenia dopuszczalnej prędkości. Pelosi zeznał przed sądem, że wieczorem 1 listopada Pasolini zabrał go z dworca, gdzie, jak twierdzą przyjaciele reżysera, często poznawał swoich kochanków. Następnie obaj zjedli kolację i udali się na plażę do Ostii nad Morzem Tyrreńskim. Tam Pelosi brutalnie zamordował reżysera. Jego ciało zostało znalezione przez niejaką Marię Teresę Lollobrigidę w pobliżu jej letniego domku. Było tak zmasakrowane, że kobieta wzięła je za stertę śmieci. Dopiero oglądając je z bliska, zorientowała się, że ma do czynienia z ludzkimi zwłokami. Pasolini miał złamaną szczękę, zmiażdżoną lewą dłoń, odcięte lub połamane palce, jego ciało było nadpalone, poranione od ciosów nożem i kilkakrotnie przejechane samochodem, co stało się ostateczną przyczyną zgonu. Już wówczas podejrzewano, że w morderstwie wzięły udział osoby trzecie. Siedemnastoletni chłopiec fizycznie nie byłby w stanie zabić Pasoliniego. Pelosi wziął winę na siebie i został skazany za zabójstwo. W maju 2005 roku, czyli 30 lat później, Pelosi wycofał swoje zeznania, twierdząc, że mordercami było trzech nieznanych mu mężczyzn mówiących z południowowłoskim akcentem i nazywających Pasoliniego „plugawym komunistą”. Domniemani mordercy, szantażując Pelosiego i grożąc jego rodzinie, zmusili siedemnastolatka, aby wziął winę na siebie. Podobne podejrzenia miał współpracownik Pasoliniego – reżyser Bernardo Bertolucci, który twierdził, że w morderstwo są zamieszani ludzie z rządzącej wówczas we Włoszech Chrześcijańskiej Demokracji[1]. Zabójstwo Pasoliniego byłoby zatem mordem politycznym.

Śmierć Pasoliniego poruszyła opinię publiczną i przyjaciół reżysera, którzy zdawali się w niej widzieć rodzaj samobójstwa i ostatniego wielkiego przedstawienia artysty. W pośmiertnym liście do Piera Paola Pasoliniego jego wieloletnia przyjaciółka Oriana Fallaci pisała:

„Marzyłeś, że wcześniej czy później przez nich zostaniesz zabity, by spełnić swoje samobójstwo […]. Ja natomiast nie znieważam cię, mówiąc, że to nie ów siedemnastolatek cię zabił: to ty, posługując się nim, popełniłeś ­samobójstwo. Nie ranię cię, mówiąc, iż zawsze wiedziałeś, że wzywałeś śmierć, jak inni wzywają Boga, że prag­nąłeś, by cię zabito, jak inni pragną raju. Byłeś tak religijny, ty, który przedstawiałeś się jako ateista […]. Mogłeś ugasić swą udrękę i zaspokoić swoje pragnienie wolności, tylko znajdując taki koniec: z roztrzaskaną głową i rozszarpanym ciałem. To nieprawda, że nienawidziłeś przemocy. Potępiałeś ją przez rozum, lecz wzywałeś jej duszą: wzywałeś, bo to był jedyny sposób, żeby tego splatającego cię demona obłaskawić i ukarać […]. Nieustannie rzucałeś wyzwanie nikczemności, dotykałeś grozy, byłeś za pan brat z ludzkimi strzępami narkomanów, inwertyków, pijaków […], byłeś zawsze tam, gdzie zło i niebezpieczeństwo. Przy tobie Rimbaud wydaje się pensjonarką”[2].

Zdaniem Roberta Salvadoriego: „Pasolini nie został zamordowany ani nie popełnił ­samobójstwa. Tamtej nocy Pasolini dał się zabić – aby nie umrzeć. Pasolini poświęcił sam siebie pociągnięciem zgoła magicznym”[3].

Morderstwo dokonane w 1975 roku stało się przyczynkiem do interpretacji śmierci Pasoliniego w kategoriach martyrologicznych. Trudno bowiem nie zauważyć paraleli pomiędzy sztuką a życiem i śmiercią artysty. Jego postać można odczytywać jako uosobienie romantycznego poety, „który swym życiem osobistym daje świadectwo własnym ideałom estetycznym”[4]. Morderca Giuseppe Pelosi jest jakby żywcem wyjęty z pierwszych filmów Pasoliniego (Włóczykij, 1961; Mamma Roma, 1962) lub też jego powieści (Ragazzi di vita, Una vita violenta), w których podejmowane są problemy rzymskiego ­lumpenproletariatu. Sam Pasolini w swoich filmach i wypowiedziach wielokrotnie podkreślał, że śmierć jest integralną częścią życia, że to dzięki niej nasza egzystencja nabiera sensu. Zdaniem artysty śmierć można porównać do filmowego montażu, gdyż „determinuje życie […]. Kiedy życie jest skończone, nabiera sensu. Do tego momentu brak mu sensu, sens ten tylko się podejrzewa, ale pozostaje niepewny. Żeby być szczerym, muszę jednak dodać, że śmierć staje się dla mnie ważna tylko wtedy, gdy nie jest usprawiedliwiona”[5].

Ten martyrologiczny aspekt śmierci Pasoliniego pogłębia także sposób, w jaki artysta odczytywał postać Chrystusa, traktując go jako obrońcę biednych i uciśnionych. Sam reżyser, dopominając się o prawa najuboższych, zdawał się niejednokrotnie z nim utożsamiać. W swojej Ewangelii według świętego Mateusza (1964) w roli Matki Boskiej obsadził własną matkę, Susanę Pasolini, z Chrystusa zaś uczynił bezkompromisowego buntownika, walczącego z zastanym, niesprawiedliwym porządkiem społecznym. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Pasolini przeczuwał swoją śmierć. W ciągu zaledwie 14 lat wyreżyserował ponad 20 filmów, tak jakby się spieszył. Czy był to jednak rodzaj samobójstwa, ofiary złożonej z siebie samego, czy reżyser naprawdę chciał zostać zamordowany w listopadzie 1975 roku? Pasolini miał dalsze plany artystyczne. Czekał na premierę Saló, czyli 120 dni Sodomy (1975), który miał stanowić część zamierzonej przez niego „trylogii śmierci”. Pracował także nad filmem poświęconym świętemu Pawłowi.

W latach 70. Pier Paolo Pasolini był jednym z najbardziej znanych i kontrowersyjnych włoskich intelektualistów. Miał wielu przyjaciół i miłośników swojej twórczości, ale także wielu wrogów. W ciągu 53 lat życia ponad 30 razy stawał przed sądem. Nieustannie prowokował. Atakował nie tylko partie prawicowe, odwołujące się do faszyzmu, ale także komunistów. Deklarował się jako marksista, lecz z powodu swojego homoseksualizmu został wydalony z partii komunistycznej. Po protestach młodzieży w 1968 roku napisał słynny wiersz Nienawidzę was, drodzy studenci, w którym wytknął uczestnikom rewolty, że są przedstawicielami burżuazji. Sam Pasolini opowiedział się po stronie policjantów biorących udział w zamieszkach, gdyż ci „są dziećmi biedaków./ Pochodzą z subtopii, nieważne, czy wiejskich, czy miejskich”[6].

Oskarżał społeczeństwo o konsumpcjonizm jako konsekwencję faszyzmu. Dawny podział na lewicę i prawicę zdaniem Pasoliniego całkowicie zanikł. Wszyscy stali się burżuazją lub też marzą o tym, by za sprawą poprawienia swojej sytuacji ekonomicznej do tejże burżuazji należeć. Pośród establishmentu, zarówno z prawej, jak i z lewej strony, Pasolini budził liczne kontrowersje tak polityczne, jak obyczajowe. Niejednoznaczny i niedający się łatwo zaklasyfikować, budził niepokój w społeczeństwie, które i tak nie czuło się bezpiecznie. Włochy lat 70. były bowiem krajem niespokojnym i pełnym społecznych napięć – organizowano zamachy, porywano ludzi. Pasolini usiłował poznać prawdę i obnażyć mechanizmy sprawowania władzy, nieustannie depcząc rządzącym po piętach. W ostatnim z udzielonych przez siebie wywiadów stwierdził: „Chcę powiedzieć bez owijania w bawełnę: ja schodzę do piekła i wiem o rzeczach, które nie burzą spokoju innych ludzi. Ale uważajcie. Piekło was dosięgnie”[7].

Rok wcześniej, na łamach najbardziej poczytnego włoskiego dziennika „Corriere della Sera”, w swoim wierszu Io so (Ja znam) Pasolini zadeklarował: „Znam nazwiska odpowiedzialnych za rzeź…/ Znam nazwiska odpowiedzialnych za rzezie…/ Znam nazwiska ze szczytu, na którym zmanipulowano…/ Znam nazwiska tych, którzy prowadzą…/ Znam nazwiska członków potężnej grupy, która…/ Znam nazwiska tych, którzy pomiędzy jedną mszą a drugą dokonali poprawki i zagwarantowali polityczną ochronę…/ Znam nazwiska ważnych i poważnych osób, które stoją za niedorzecznymi osobami, które…/ Znam nazwiska ważnych i poważnych osób, które stoją za tragedią dzieci, które…/ Znam wszystkie te nazwiska i wszystkie czyny (rzezie, ataki na instytucje), za które ponoszą winę…”[8].

32 lata później włoski pisarz Roberto Saviano, obnażając mechanizmy sprawowania władzy przez mafię w głośniej książce Gomorra. Podróż po imperium kamorry, formułując swoje artystyczne credo, powołał się właśnie na ten wiersz Pasoliniego: „zabrzmiało mi w uszach Io so […] Piera Paola Pasoliniego […]. I tak, zamiast szukać budynku, który mógłbym wysadzić w powietrze, pojechałem do Casarsy, na grób Pasoliniego […]. Pojechałem tam, bo chciałem zobaczyć to miejsce. Miejsce, w którym można zastanowić się, bez uczucia wstydu, nad siłą słowa. Nad możliwością pisania o mechanizmach władzy bez opowiadania pojedynczych historii, bez zatrzymywania się na szczegółach. […] Czy można podążać tropem rzeczywistości, jak świnie wytresowane do szukania trufli, bez metafor, bez eufemizmów, jedynie przy pomocy ostrego instrumentu, jakim jest pismo. […] Ja wiem i mam dowody. Opowiadam więc o tym. O prawdzie”[9].  Czyżby zatem Pasolini poznał jakąś tajemnicę i został zamordowany z tego powodu?

Od śmierci Pasoliniego minęło prawie 40 lat. Pomimo tego, że kilkakrotnie wznawiano śledztwo, do dziś prokuraturze nie udało się ustalić przyczyn tej zbrodni. W 1975 roku zamordowano reżysera, polityka, pisarza, dramaturga, dziennikarza, malarza, scenarzystę, aktora i – pierwszego od czasów Dantego – poetę, którego Włosi nazywają Poetą, pisząc to słowo wielką ­literą. Dobrze wiemy, że sztuka, zgodnie z łacińską maksymą, żyje wiecznie. W przypadku Piera Paola Pasoliniego żyje jednak także jego legenda. Jego życie i śmierć stały się bowiem symbolem artystycznego zaangażowania i posłannictwa. Życie i śmierć Pasoliniego – los, który Tadeusz Różewicz przyrównał do losu Szekspira[10]. Życie i śmierć Poety, który cały czas nie daje nam spokoju, nieustannie nas oskarża.

 

Dobromiła Gołębiak (ur. 1984) – absolwentka filmoznawstwa i filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Obecnie przygotowuje doktorat poświęcony twórczości Piera Paola Pasoliniego.


[1] Zob. J. Mikołajewski, Pier Paolo próbuje z martwych wstać, „Gazeta Wyborcza” 21.10.2005, http://wyborcza.pl/1,76498,2980002.html [dostęp: 30.5.2014].
[2] O. Fallaci, List do Pier Paolo, tłum. J. Opalski, L. Gambacorta, „Przekrój” 3.6.1984, s. 14.
[3] R. Salvadori, Pasolini i śmierć, tłum. H. Krakowa, „Zeszyty Literackie”, http://zeszytyliterackie.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=949&Itemid=0&limit=1&limitstart=0 [dostęp: 30.5.2014].
[4] U. Eco, Moje spory z Pasolinim, przeł. W. Skrodzki, „Literatura” 1976, nr 4, s. 12.
[5] Pasolini. Tak pięknie jest śnić, red. A. Pitrus, Rabid, Kraków 2002, s. 13.
[6] P.P. Pasolini, PCI w ręce młodzieży!, tłum. I. Napiórkowska, w: tegoż, Po ludobójstwie. Eseje o języku, polityce, kinie, Fundacja Augusta hr. Cieszkowskiego, Warszawa 2012, s. 224.
[7] Ostatni wywiad, przeprowadzony przez F. Colombo, ogłoszony w „Stampa Sera” 3.11.1975, cyt. za: „Zeszyty Literackie” 2000, nr 71, s. 76 [tłum. M. Ochab].
[8] Peter Robb, Sycylijski mrok, tłum. Bohdan Maliborski, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013, s. 159.
[9] R. Saviano, Gomorra. Podróż po imperium kamorry, tłum. A. Pawłowska-Zampino, Czytelnik, Warszawa 2011, s. 237–240.
[10] Zob. J. Mikołajewski, Pier Paolo próbuje z martwych wstać, dz. cyt.