Bookstore - szablon szczegóły
TM-Semic. Największe wydawnictwo komiksowe lat dziewięćdziesiątych w Polsce
- Autor:
- Łukasz Kowalczuk
- Wydawnictwo:
- Centrala
- Język publikacji:
- polski
- Rok wydania:
- 2013
- Typ okładki:
- miękka
- Liczba stron:
- 194 str
- Waga:
- 0,25 kg
- Wymiary:
- 148x210 mm
- ISBN:
- 9788363892234
Dziedzictwo TM-Semic to niemal tysiąc komiksów. Łączny nakład tytułów może spowodować zawroty głowy u dzisiejszych wydawców. Nie tylko tych zajmujących się historyjkami obrazkowymi.
Każdy mógł w bogatej ofercie znaleźć coś dla siebie. Oczywiście zawsze najważniejsze były serie o superbohaterach. To dzięki amerykańskim herosom w trykotach TM-Semic zbudowało potęgę i również, w dużej mierze, przez nich upadło.
Wydawnictwo niemalże nie miało konkurencji na polskim rynku w latach dziewięćdziesiątych.
Dostarczało nie tylko rozrywkę, zawartość zeszytów bowiem inspirowała wielu twórców i wzbudzała kontrowersje w komiksowym światku. Nadal wspominane jest przez wielu i zasłużyło na opracowanie podsumowujące ponad dekadę działalności. Od początków w czasach raczkującego polskiego kapitalizmu, przez lata świetności, aż po powolną agonię w okresie, kiedy można było mówić o krajowym rynku komiksowym. Choć oficyna wydawała tylko zagraniczne tytuły, stała się jedną z najważniejszych w historii polskiego komiksu.
Autorem ilustracji na okładce jest Marcin Rustecki, były redaktor naczelny TM-Semic.
Łukasz Kowalczuk
Urodzony w 1983 roku. Zamiast bajek tata czytał mu do poduszki komiksy z KAW. W latach dziewięćdziesiątych śledził większość wydawanych w Polsce zeszytów o superbohaterach.
Potem nastąpiło kilka lat poza światem komiksu. Dzięki pracy magisterskiej traktującej o TM-Semic (temat zaproponował promotor, profesor Jerzy Szyłak) zainteresowanie wróciło ze zdwojoną siłą.
Nigdy nie nadrobi czytelniczych zaległości, ale bardzo się stara.
Dziś pisze scenariusze i rysuje (zin „Nienawidzę Ludzi”). Prowadzi miniwydawnictwo SmallPress.pl oraz Szlam.net − serwis o produktach popkultury, które są często tak złe, że aż dobre.
Niniejsza książka to debiut, ale autor nie prosi o wyrozumiałość. Wręcz przeciwnie.
